This heartwarming picture book follows Grześ as he faces the exciting, yet daunting, challenge of learning to ride his brand new, shiny green bicycle. With the loving support of his parents and the courage to take "small steps" even when his tummy feels a little "Worry-Worm," Grześ discovers the joy of overcoming new fears. A perfect tale about bravery, perseverance, and the power of family.
Grześnew bikelearning to rideovercoming fearcouragefirst ridefamily supportsmall stepsperseverancechildren's story
Generation Prompt
"strona 1: Grześ dostał na urodziny nowy rower! Pojazd był lśniąco zielony. Miał prawdziwe pedały i wyglądał jak rower dla dorosłych. W sercu Grzesia pojawiła się radość… a w brzuszku coś jeszcze. Taka malutka niepewność. Bo nowe rzeczy potrafią być ekscytujące i trochę onieśmielające jednocześnie. strona 2: Chłopiec przypomniał sobie swój stary rowerek biegowy, na którym odpychał się nóżkami. Pamiętał, jak pędził z górki z wielkim uśmiechem, czując się królem ścieżek. Wiedział, że wtedy też zaczynał od małych kroczków. strona 3: Teraz jednak w brzuszku pojawiło się ściskanie. Grześ nazwał je Straszkiem. Straszek nie był złośliwy. On po prostu bardzo chciał, żeby Grześ był bezpieczny. Czasem jednak szeptał trochę za głośno: „A co jeśli będzie za szybko?” strona 4: Wtedy podszedł Tata, Marcin, i uklęknął przy nim. – Widzę, że coś w środku Cię martwi – powiedział spokojnie. – To w porządku. Nowe rzeczy czasem tak działają. Jestem tu z Tobą. strona 5: – Możemy oswajać rower małymi krokami – zaproponował Tata. Rowerek był idealnie dopasowany, więc Grześ usiadł na siodełku i mógł jedną nogą pewnie dotykać ziemi. Mocno chwycił gumowe rączki kierownicy i poczuł, że stoi stabilnie. strona 6: Grześ oparł nogę na pedale. Rowerek lekko zadrżał, a Straszek znów ścisnął brzuszek. – Czuję Straszka – szepnął Grześ. Wziął mały wdech i powiedział cicho: – Próbuję. Mały krok wystarczy. Tata uśmiechnął się i nadal trzymał rower. – Jestem tu. Jesteś bezpieczny. strona 7: Po kilku próbach Grześ postanowił chwilę odpocząć z Mamą, Kasią, na ławce. – Widzę, ile odwagi wkładasz w próbowanie – powiedziała Mama, podając mu bidon z wodą. – Nie trzeba się spieszyć. Wszystko przyjdzie w swoim czasie. Mama pocałowała Grzesia w czółko. strona 8: Grześ postanowił spróbować jeszcze raz. Włożył misia do koszyka i samodzielnie zapiął kask. Wziął spokojny wdech… i powolny wydech. Ręce trzymały kierownicę pewnie. strona 9: Gdy Grześ nacisnął na pedały, rower ruszył powoli naprzód. Serce biło szybciej. Brzuszek wciąż trochę czuł Straszka. Grześ powiedział do siebie: – Próbuję. Mały krok wystarczy. I zrobił jeden obrót pedałów. A potem jeszcze jeden. – Jadę! – zawołał z radością. strona 10: Wieczorem Grześ szepnął Mamie: – Straszek był dziś ze mną… ale zrobiłem małe kroki i się udało! Mama przytuliła go mocno. Bo odwaga to robienie małych kroków, nawet kiedy w brzuszku coś ściska. "